|
15 stycznia 2010 roku w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł Krzysztofa Aładowicza „Prezydent w niepewności. Wszystko jeszcze możliwe”, w którym znajdują się nieprawdziwe dane na temat Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy. W artykule czytamy m.in. „Tym bardziej, że prezydent ma duży elektorat negatywny. Skupiony jest m.in. wokół kibiców Zawiszy czy też Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy. Jednak ta ostatnia siła jest monotematyczna, ogranicza się głównie do konfrontacji z Toruniem. Owszem mogłaby przemawiać do części bydgoszczan, gdyby nie ocierała o populizm. Moc tej grupy pokazuje próba zorganizowania rok temu referendum o odwołanie Dombrowicza – nie udało się zebrać nawet kilku tysięcy podpisów:. Jest to wyjątkowo nieuczciwa próba dyskredytowania Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy. TMMB nie prowadzi działalności popierającej jakikolwiek elektorat. Naszym celem jest wyłącznie dobro Bydgoszczy, a nie rozgrywki polityczne, w które próbuje nas wmanipulować K. Aładowicz. Pisząc, że towarzystwo „Ogranicza się głównie do konfrontacji z Toruniem” K. Aładowicz udowodnił, że nie ma zielonego pojęcia o działalności TMMB, wielu inicjatywach, imprezach i akcjach. By nie powiedzieć, że robi to złośliwie. TMMB nigdy nie atakowało Torunia, natomiast zabierało głos zawsze wtedy, kiedy były zagrożone żywotne interesy naszego miasta, np. w sprawach portu lotniczego, Zakładu Linii Kolejowych, pomijaniu nas na mapie jako ośrodka dwustołecznej władzy czy w debacie poświęconej tworzeniu metropolii. Zawsze zabieraliśmy głos m.in. po artykułach K. Aładowicza narzekającego na Toruń. Ostatni np. na toruński odwet na dyrektora ZLK w Bydgoszczy Pomawianie TMMB o próbę zorganizowania referendum odwołującego prezydenta Dombrowicza jest zwykłym kłamstwem. Jednocześnie świadczy o tym, że K. Aladowicz nie zadał sobie trudu, by sprawdzić fakty, choćby na stronie internetowej TMMB, gdzie wyraźnie napisaliśmy: „Wyjaśniamy, że udział dwóch członków naszego Stowarzyszenia w grupie organizującej referendum w sprawie odwołania prezydenta Bydgoszczy jest kwestią ich prywatnego wyboru. Prosimy nie łączyć tego z działalnością Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy. I jeszcze jedno. W innym miejscu artykułu K. Aładowicz pisze: „Udziału w wyborach nie wyklucza także Grażyna Ciemniak, która próbuje zyskać poparcie Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy...”. Powtórzę jeszcze raz: nie popieramy żadnych partii politycznych natomiast będziemy popierać każdą inicjatywę służącą Bydgoszczy.
|