|
Poniżej nasza odpowiedź na próbę negowania potencjału Bydgoszczy i jej aspiracji metropolitarnych zawarta w liście Posła Grzegorza Karpińskiego z Torunia. Pan Grzegorz Karpiński Poseł na Sejm RP Zawsze wydawało mi się, że parlamentarzystów powinien cechować obiektywizm w głoszeniu poglądów, trzeźwa ocena, której nie mogą zakłócać partykularne interesy. Niestety, po przeczytaniu pańskiego pisma zmieniłem zdanie. Z jednej strony kreuje się pan na obrońcę słusznych idei metropolitalnych zapewniając o swojej przyjaźni dla Bydgoszczy a z drugiej strony przy każdej okazji udowadnia pan, że najważniejszy jest Toruń. Wszystko za pomocą pokutujących nie wiadomo dlaczego stereotypów i szufladkowania, które są bardzo wygodne, kiedy brakuje merytorycznych argumentów. Aby nie być gołosłownym. Dyskusję na temat metropolii w naszym województwie usiłuje pan wcisnąć do szufladki z napisem „konflikt bydgosko-toruński”. Bo każda próba obrony słusznych interesów Bydgoszczy, upominanie się o uwzględnienia różnicy potencjału przewyższającego potencjał Torunia jest oczywiście konfliktowaniem, „pazernością”, „histerię antytoruńską”, „wszczynanie wojen” itp. Co innego, kiedy atakuje Toruń. Również Panu metropolia wydaje się „ziemią obiecaną”, do której Toruń powinien dostać się jak najszybciej. Ponieważ sam nie spełnia warunków ośrodka metropolitalnego (liczba mieszkańców nie mniejsza niż 500 tys. osób) chciałby to zrobić na plecach Bydgoszczy. Stąd niezgodna z prawdą kolejna szufladka: uporczywe, natrętne i powtarzane przy każdej okazji twierdzenie, że „Bydgoszcz jest za słaba” więc metropolię można zbudować tylko z Toruniem. cały tekst łącznie z załącznikami do pobrania
|