W dodatku „Rzeczypospolitej” „ekonomia & rynek” z 15 października 2009 roku bydgoszczanie ze zdumieniem przeczytali artykuł „Bezrobocie omija metropolie”.
Z dołączonej „Mapy bezrobocia w miastach wojewódzkich” dowiedzieliśmy się, że w woj. kujawsko-pomorskim jedynym miastem wojewódzkim jest Toruń, główne miasto metropolitalne.
Jest to oczywisty błąd bez względu na kryteria jakim kierowała się autorka artykułu pani Anna Cieślak.
Nazywanie jakiegoś miasta wojewódzkim tylko dlatego, że znajduje się w nim siedziba Urzędu Marszałkowskiego świadczy o nieznajomości specyfiki podziału administracyjnego kraju i specyfiki regionów. W zasadzie we wszystkich województwach siedziba marszałka i wojewody znajduje się w jednym największym mieście. Jeśli pominąć dwustołeczność Zielonej Góry i Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie miasta są porównywalne pod względem demograficznym i gospodarczym, to dwustołeczność w woj. kujawsko-pomorskim jest wyjątkowa. Siedziba wojewody kujawsko-pomorskiego znajduje się w Bydgoszczy, a marszałka w Toruniu. Skąd zatem informacja, że jedynym miastem wojewódzkim jest Toruń?
Dla bydgoszczan jest to krzywdzące. Nasze miasto jest autentycznie największym w województwie pod względem liczby mieszkańców (ponad 360 tysięcy), czyli prawie tyle samo co Toruń (około 204 tysięcy), Włocławek (115 tysięcy) i Inowrocław (79 tysięcy) razem wzięte. Jednocześnie Bydgoszcz jest dużym ośrodkiem gospodarczym z największą (prawie dwa razy tyle co w Toruniu) i najszybciej w regionie rosnącą liczba podmiotów gospodarczych, jest dużym ośrodkiem naukowym z dwoma uniwersytetami: Kazimierza Wielkiego i Technologiczno-Przyrodniczym (jedyna uczelnia techniczna w regionie) oraz 11 uczelniami niepublicznymi. Bydgoszcz jest znaczącym ośrodkiem kulturalnym, w którym bije muzyczne serce regionu (Filharmonia Pomorska, Opera - tych placówek nie ma w Toruniu, Teatr Polski - ostatnio „Paszport „Polityki” dla dyrektora Pawła Łysaka, jedyna w regionie samodzielna uczelnia artystyczna jaką jest Akademia Muzyczna im. Feliksa Nowowiejskiego). To tylko cząstka przykładów. Nawet gdyby przyjąć lansowaną od niedawna strategię rozwoju regionalnego kraju, w której mówi się o budowaniu metropolii bydgosko-toruńskiej, a nie toruńskiej, to artykuł pani A. Cieślak jest po prostu niezgodny z prawą. A przecież to Bydgoszcz należy do Unii Metropolii Polskich, w której znajduje się 12 miast (Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Rzeszów, Szczecin, Warszawa i Wrocław), a nie ma Torunia. To Bydgoszcz jako duże miasto, ósme pod względem liczby mieszkańców w Polsce spełnia kryteria miasta metropolitalnego.
Dziwne, że artuykuł o metropolitalnym bezrobociu nie uwzględnia Bydgoszczy dwa razy większej od Torunia. W dodatku zafałszowuje statystykę regionu, bowiem bezrobocie w Bydgoszczy, która jest miastem skoncentrowanego biznesu jest niższe o kilka procent niż w Toruniu.
Należy przeto wnosić, że artykuł powtarza wylansowane przez toruńskie lobby i poparcie silną promocją na łamach prasy wizerunku korzystnego dla tego miasta. Jednocześnie uzmysławia to bydgoszczanom oczywiste luki w "koncertowo" promocyjnej strategii Bydgoszczy w kraju. Załącznik: artykuł w „Rzeczpospolitej”