|
Marszałek podśmiewa się... |
| Drukuj |
|
|
06.10.2009. |
|
Toruński marszałek nie przejmuje się krytyką i dalej niszczy dobrze funkcjonującą strukturę drogownictwa w woj. kujawsko-pomorskim. Pod odwołaniu Kazimierza Chojnackiego, dyrektora Zarządu Dróg Wojewódzkich za to, że był z Bydgoszczy, postanowił całkowicie zmarginalizować rolę Zarządu Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy. Z najnowszych zapowiedzi wynika, że toruński marszałek zamierza przejąć wszystkie najważniejsze zadania spoczywające dotąd na Zarządzie Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy. I tak kontrolą procesu inwestowania ma zająć się Departament Infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego, a prowadzeniem inwestycji, eksploatacją i utrzymaniem sieci drogowej - specjalnie powołana samorządowa, czyli marszałkowska spółka komunalna. Co to oznacza? Ano, absolutne ograniczenie roli Zarządu Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy. Do tej pory była to jedna z 16 jednostek tego typu w kraju działająca zgodnie ze sprawdzonymi zasadami, nad którą kontrolę sprawował Urząd Marszałkowski. Jednak to dyrektor ZDW ustalał strategię i wykonawstwo dróg w województwie, a służby marszałkowskie ją akceptowały. Teraz marszałek podkopuje system ustalony w całym kraju i usiłuje wprowadzać własne zasady dla kujawsko-pomorskiego. Nie będzie żadnego brużdżącego mu dyrektora - to spółka podległa panu marszałkowi ustali, gdzie i jak budować, a następnie urzędnicy marszałkowscy to aprobują. Marszałek w duchu podśmiewa się. W tej sytuacji nawet nie musi przenosić ZDW z Bydgoszczy do Torunia, bo po reorganizacji kompetencje Bydgoszczy ograniczą się do odśnieżania dróg i wycinki drzew. Bez liczenia się z wielkością i potencjałem drogowym Bydgoszczy.
|