|
Bydgoszcz zawsze była wielkim węzłem kolejowym z pełną infrastrukturą do jego obsługi. Nie w smak to toruńskiemu lobby, które usiłuje za wszelką cenę zdemontować ten sprawny mechanizm przenosząc poszczególne przedsiębiorstwa do Torunia. Niedawno sekcja Telekomunikacji Kolejowej Sp. z o.o. została przeniesiona z Bydgoszczy do Torunia. Nieważne, że z centrum naszego miasta na przedmieścia Torunia. Kolejne apetyty sąsiadów zza Wisły obudziła zapowiadana jest przez Zakład Linii Kolejowych reorganizacja mająca na celu zmniejszenie kosztów. Zamiast 27 zakładów tego typu ma być po jednym w każdym województwie. Oznacza to, że w miejsce istniejących obok siebie: Zakładu Linii Kolejowych w Bydgoszczy i Zakładu Linii Kolejowych w Toruniu ma powstać jeden Kujawski Zakład Linii Kolejowych. Jak było do przewidzenia, propozycja rozgrzała imperialne zapędy toruńskiego lobby, które uważa, że taki zakład może być tylko u nich. To nic, że toruński zakład jest prawie o połowę mniejszy od bydgoskiego (800 zatrudnionych przy 1238 w Bydgoszczy), że siedzibę miałby na peryferiach w Toruniu Wschodnim, gdy w Bydgoszczy znajduje się w strategicznym centrum miasta, że w Bydgoszczy jest przebogata infrastruktura w tym Kolejowe Zakłady Łączności, Kolejowe Zakłady Nawierzchniowe, Pojazdy Szynowe „PESA Bydgoszcz” S.A. Holding i w ogóle większe potrzeby na usługi kolejowe aniżeli w dwa razy mniejszym Toruniu. Nieważne, że Bydgoszcz znajduje się na szlaku ważnych linii kolejowych: Warszawa - Szczecin, Gdańsk - Poznań, Katowice - Tczew i innych, podczas gdy toruński węzeł jest znacznie mniejszy. Lobbyści zza Wisły są do tego stopnia zaślepieni, że nie razi ich nawet zgrzyt w nazwie mającego powstać nowego Kujawskiego Zakładu Linii Kolejowych w Toruniu, co jakby powiedział toruński marszałek Piotr Całbecki „brzmi idiotycznie”. Wszak to Bydgoszcz jest stolicą współczesnych Kujaw, natomiast Toruń znajduje się na historycznej Ziemi Chełmińskiej. Pod uwagę nie bierze się zatem żadnych racjonalnych, ani merytorycznych, ani nawet językowych względów. Liczą się zachłanność i zaspokajanie politycznych aspiracji dokuczliwego bydgoskiego sąsiada, kosztem innych. Najwyższy czas wylać kubeł zimnej wody na rozpalone głowy lobbystów z Torunia. Ale to już zadanie dla bydgoskich lobbystów, wśród których nie powinno zabraknąć przedstawicieli władz i miejscowych parlamentarzystów.
|