|
Wracamy do tematu metropolii bydgoskiej tak gorąco dyskutowanego przez przedstawicieli bydgoskich organizacji i środowisk. Oto nasza druga relacja. Czy Bydgoszcz zasłużyła, aby być stolicą Metropolii? Absolutnie tak. Pomijając już wszelkie wiele razy cytowane argumenty o potencjale miasta i wykreowanej przez całe wieki roli ośrodka administracyjnego, to właśnie Bydgoszcz jest miastem spajającym, a nie rozsadzającym region. To Bydgoszcz była miastem, które podczas ostatniej reformy administracyjnej, kosztem poważnych ustępstw doprowadziła do powstania województwa kujawsko-pomorskiego. Wtedy to za zgodą Bydgoszczy w Toruniu powstał Urząd Marszałkowski, z perspektywą znacznego wzrostu kompetencji. Ponadto zgodnie z ustaleniami zawartymi podczas podpisania porozumienia o powstaniu województwa, Bydgoszcz miała być siedzibą wszystkich instytucji o charakterze państwowo-rządowym, a Toruń samorządowym. Pomimo to w Toruniu mają siedzibę takie organy, jak: Wojewódzki Urząd Pracy, Komenda Wojewódzka Straży Pożarnej, czy też Wojewódzki Konserwator Zabytków. To Bydgoszcz poparła toruńskie starania o uzyskanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Władze Bydgoszczy zabierają też na posiedzenia Unii Metropolii Polskich przedstawiciela Torunia, choć nie mają takiego obowiązku. Spójrzmy teraz jakie są działania Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. W powszechnej świadomości mieszkańców Bydgoszczy instytucja ta służy nie mieszkańcom województwa kujawsko-pomorskiego, w tym Bydgoszczy, a przede wszystkim Toruniowi. Tu nie chodzi o mądry zrównoważony rozwój Bydgoszczy, Torunia, Inowrocławia i innych miast regionu. Chodzi o rozwój Torunia nawet kosztem innych. Świadczy o tym fakt, że w Bydgoszczy nie może powstać żadna nowa instytucja o charakterze rządowym, ponieważ Marszałek natychmiast wystawia kontrkandydaturę Torunia. Oczywiście wbrew ustaleniom z reformy administracyjnej. Świadczy o tym przejmowanie, czy bezwzględne podporządkowywanie co ciekawszych instytucji naszego miasta przy pomocy restrykcyjnego gorsetu finansowego. Marszałek jeśli już łaskawie coś da, to na pewno mniej niż na placówki toruńskie nawet nie mające większych sukcesów. Świadczy o tym choćby przykład uznawanej w całym kraju i za granicą Opery Nova. Świadczą o tym pomysły dublowania bydgoskich placówek, np. budowy olbrzymiej sali koncertowej w Toruniu przy już istniejących pięknych salach koncertowych w Bydgoszczy, np. Filharmonii Pomorskiej, finansowanie rozwoju orkiestry toruńskiej kosztem bydgoskich i inne. A oto szczegółowe przykłady dyskryminowania Bydgoszczy przez Waldemara Achramowicza, Marszałka z Torunia, w poprzedniej kadencji: 1.Trwająca w latach 1997- 2004, największa inwestycja z państwowych pieniędzy - Szpital Dziecięcy w Toruniu otrzymał aż 130 mln. W tym czasie wszystkie szpitale w Bydgoszczy otrzymały od Marszałka tylko około 1/10 tej kwoty. 2. Rok 2004 - Kontrakt Wojewódzki (transza funduszy do rozdysponowania w województwie, odpowiada za to Marszałek). Bydgoszcz złożyła 28 wniosków spełniających wymogi formalne, Marszałek wybrał tylko 6 (21%) na kwotę 8 mln, spośród 16 toruńskich wniosków wybrał aż 12 (75%!!!) na kwotę 16 mln. Z kolei Włocławek dostał od Marszałka 1,7 mln na 3 spośród 7 zarekomendowanych wniosków. Przytoczone liczby nie wymagają komentarza. Warto dodać, że w latach 2002-2003 kontrakt wojewódzki uległ zmianie dokonanej po zatwierdzeniu budżetu. Rzecz dotyczyła mającej wtedy miejsce modernizacji budynku Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej w Bydgoszczy. Marszałek dokonał wtedy następujących zmian: - zmniejszenie dotacji z budżetu państwa o 242 tys. zł - zmniejszenie finansowania z budżetu województwa o 63 tys. zł. Dodajmy, że to jedyna pozycja z kontraktu, która "wypadła" z finansowania - dziwnym trafem identyczna placówka tyle, że działająca w Toruniu, dostała w jej wyniku większe dofinansowanie. 3. Dzień 14 stycznia 2005 roku. Marszałek decyzją o przeniesieniu siedziby pogotowia w Bydgoszczy do Fordonu uniemożliwił stworzenie w Bydgoszczy CPRu czyli Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Unia Europejska groziła karami Polsce za opóźnienia we wdrażaniu tego systemu zintegrowanego ratownictwa. Tym posunięciem Marszałek utrudnił spełnienie tego zadania prezydentowi Bydgoszczy Konstantemu Dombrowiczowi. 4. Poprzednia strategia rozwoju województwa (na razie jest tylko projekt nowej, ale pewnie też są w niej podobne kwiatki) - w ramach działania 2.3. Rozwój współpracy międzynarodowej Marszałek za pieniądze województwa pośród czterech działań (żadne nie dotyczy konkretnego miasta w województwie) umieszcza - 3. Utworzenie w Toruniu Przedstawicielstwa Biura Carrefour ze Szwecji - finansowane przez Samorząd Województwa. W ten sposób za pieniądze podatnika Marszałek robi fundamenty pod inwestycje w swoim mieście. 5. Spotkanie marszałka z ministrem Hausnerem. Podczas tego spotkania W. Achramowicz przedstawił swoje priorytety rozwoju województwa: 1. Autostrada A1 do Torunia, 2. Most w Toruniu, 3.Tama w Nieszawie pod Toruniem. Ani słowa o drodze ekspresowej S-5 Świecie-Bydgoszcz-Poznań, drodze ekspresowej S-10 Szczecin-Bydgoszcz-Toruń, terminalu cargo w bydgoskim porcie lotniczym, modernizacji linii kolejowej AGTC Katowice-Inowrocław-Bydgoszcz-Gdynia. Po raz kolejny Marszałek udowodnił, że jedyną jego troską w województwie jest Toruń i najbliższa okolica - reszta województwa nie istnieje. 6. Toruńska Agencja Rozwoju Regionalnego TARR (poprzednio działająca Kujawsko-Pomorska w Bydgoszczy, której głównym udziałowcem był samorząd województwa została w niejasnych okolicznościach rozwiązana) z marszałkowskiego upoważnienia pełniła rolę instytucji wdrażającej w konkursach ze ZPORR (Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego) rozdzielających fundusze na rozwój przedsiębiorczości. Przedstawiciele toruńskiej Agencji zapewniali, że europejskie środki to wielka szansa dla małego biznesu w całym regionie. Pieniądze otrzymała toruńska fundacja Centrum Edukacji i Wiedzy (ok. 400 tys.) na program edukacji i wsparcia dla osób gotowych założyć własny biznes. Okazało się, że fundacja została założona przez ludzi związanych z firmą doradczą Proksen, specjalizującą się w pisaniu wniosków o dotacje ze środków europejskich - powstała specjalnie pod tego typu przedsięwzięcia, zarejestrowano ją wcześniej, ale działalność miała podjąć dopiero 1 marca, po podpisaniu umowy z TARR. Jej szefem został wiceprezes Proksenu, a fundacja była firmie potrzebna, bo w tego typu konkursie mogły startować wyłącznie organizacje nie nastawione na zysk. Interesujące jest również to, dlaczego została rozwiązana spółka Kujawsko-Pomorska Agencja Rozwoju Regionalnego - czyżby marszałek nie mając wpływu na instytucję w Bydgoszczy postanowił przyczynić się do jej upadku? 7. Dnia 13 kwietnia 2005 r. Marszałek opóźnił budowę trasy W-Z w Bydgoszczy. W. Achramowicz przesunął datę konkursu o środki z Unii o dwa miesiące (Bydgoszcz ma już gotowy projekt na 50 mln), dlatego że nie zdążyłby przygotować się do niego Toruń, który również chciałby otrzymać fundusze, ale nie zdążył przygotować wniosku (trasa z Torunia do Lubicza). Władze Torunia, Lubicza i Marszałek Województwa w ubiegłym roku podpisali porozumienie, w którym wskazują na duże znaczenie tej inwestycji. Skutek tego typu działań jest taki, że inwestycja w Bydgoszczy warta ok. 50 mln opóźni się o rok przez decyzję Marszałka (robót budowlanych nie będzie można zacząć tak późno), za to Toruń być może zdąży przygotować wniosek na kwotę 10-20 mln. 8. Dzień 14 kwietnia 2005 roku. Okazało się, że Panel Ekspertów wyznaczony przez zarząd województwa pod wodzą Marszałka, jako organ mający za zadanie ocenę wniosków o przyznanie funduszy, a przykładowo oceną wniosków z dziedziny ochrony środowiska zajmowali się: elektrycy, architekci i odlewnicy (!). Dodatkowo przyznawali punkty według własnego uznania bez związku z parametrami charakteryzującymi dane projekty. Wykazała to kontrola w Samorządzie Województwa. Wcześniejsza kontrola ministerialna również wykazała nieprawidłowości przy przyznawaniu funduszy (znów Marszałek z Torunia). W tej sytuacji może okazać się, że Bydgoszcz może mieć problemy z powodu obsadzania samodzielnie przez Marszałka wszystkich stanowisk, ponieważ już zaczęła inwestycję wartą 5 mln (rekultywacja wysypiska śmieci). 9. Marszałek powinien być wolny od działań zmierzających do promowania jednego miasta kosztem drugiego, tymczasem w sprawie umieszczenia Sądu i Prokuratury Apelacyjnej w województwie kujawsko-pomorskim Marszałek wbrew argumentom merytorycznym przekonywał Ministra Sprawiedliwości do umieszczenia ich w Toruniu a nie w Bydgoszczy. Takie zachowanie Marszałka spowodowało, że Wojewoda wyraził swoje stanowisko, iż Apelacja powinna być raczej umieszczona w Bydgoszczy. Podobnie przy okazji zmian organizacyjnych na Poczcie Polskiej, Achramowicz zaproponował po cichu przeniesienie centrali pocztowej z Bydgoszczy do Torunia. 10. Kolejne działanie Marszałka w jego stylu (po cichu przed rywalami) dotyczą Muzeum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Achramowicz nie informując środowisk zainteresowanych dogadał się z toruńskimi środowiskami artystycznymi i "załatwił" im muzeum (mimo tego, że Toruń nie dysponuje zbiorami sztuki współczesnej. Tymczasem Bydgoszcz dysponująca zbiorami należącymi do największych w kraju, nie ma ich gdzie przechowywać. Nadto - zbiory nawet nieskatalogowane ze względów na braki lokalowe niszczeją w magazynach Muzeum im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy). Dyrektorzy pozostałych placówek regionu byli oburzeni tym, że nikt nie poinformował ich o możliwości składania ofert w konkursie na muzeum. 11. Kolejnym dowodem stronniczych działań jest brak wsparcia Marszałka dla bydgoskich inicjatyw i promowanie inicjatyw toruńskich. Oto przykład – w momencie wejścia Rayanair na bydgoskie lotnisko przewoźnik zażądał konkretnego wsparcia finansowego. O ile w innych województwach wsparcie pochodziło w większości z kasy województwa, o tyle w naszym województwie za całość musiało zapłacić miasto Bydgoszcz. Czemu można mieć o to pretensje do Marszałka? Ponieważ szacuje się, że 100 tys. przewiezionych pasażerów to blisko 400 nowych miejsc pracy - w regionie. W. Achramowicz jednak nie raczył pochylić się nad "bydgoską fanaberią", ponieważ w tym samym czasie był zajęty promowaniem kolejnej istotnej dla całego województwa inwestycji - lotniska w Toruniu. 12. Marszałek zwlekał z płatnościami wobec dłużników bydgoskich szpitali i w momencie, w którym prezydent Bydgoszczy stanowczo upomniał się o blisko 4 mln jakie był winien Marszałek, Prezydent został publicznie nazwany „terrorystą” przez zwolenników marszałka podczas obrad sejmiku. Obecnie Marszałkiem jest Piotr Całbecki również reprezentujący Toruń. Oto jego działania na niekorzyść Bydgoszczy. 1. Luty 2007 – cios w bydgoskie uczelnie i lotnisko Nieoczekiwana zmiana planów Regionalnego Programu Operacyjnego. Z nowej listy priorytetowej wypadły inwestycje bydgoskich uczelni, m. in.: - budowa Regionalnego Centrum Innowacyjności UTP - budowa Uniwersyteckiego Centrum Transferu Wiedzy UTP - budowa Uniwersyteckiego Centrum Transferu Wiedzy UKW - rozbudowa Specjalnego Ośrodka Szkolno- Wychowawczego. Ograniczono też kwotę przeznaczoną na rozwój Portu Lotniczego w Bydgoszczy z 47 do 28 mln EURO. W zamian dofinansowano renowację toruńskiej starówki. Wsparto też turystykę kwotą aż 47,5 mln EURO. 2. Marzec 2007 – próba pominięcia Bydgoszczy Całbecki proponuje, aby szybka kolej z Torunia do Portu Lotniczego w Bydgoszczy omijała Bydgoszcz. 3. Lipiec -Wrzesień 2007 – próba przejęcia Portu Lotniczego Całbecki żąda akcji Portu Lotniczego w zamian za skromne dofinansowanie ze środków województwa. Dlaczego Marszałek nie żąda udziałów we własności toruńskich kamienic, które także dofinansowuje? Wybucha awantura, marszałek publicznie grozi, że „Należy rozważyć konieczność likwidacji Portu Lotniczego w Bydgoszczy”. Wysuwane są też projekty zmiany nazwy Portu poprzez dołączenie członu Toruń, „Central Poland Airport Bydgoszcz-Toruń”. Już wcześniej TMMB zastanawiało się, dlaczego marszałek Piotr Całbecki opóźnia wejście potencjalnych udziałowców zagranicznych i domaga się przejęcia kontroli nad Portem Lotniczym w Bydgoszczy. Nasuwały się przypuszczenia czy przypadkiem nie chodzi o przejęcie portu, a potem zamknięcie go, a może przeniesienie do innego miasta? I oto wszystko okazuje się już jasne. Wczoraj Marszałek postawił władze Portu Lotniczego pod murem. Albo będzie plan naprawczy, czytaj środki finansowe, albo „rozważy możliwość likwidacji bądź upadłości spółki.” I to w sytuacji znikomej pomocy finansowej na rozwój bydgoskiego lotniska. Znikomej w porównaniu z innymi regionami kraju, gdzie władze widzą ogromne perspektywy dla lotniczych przewozów pasażerskich i przeznaczają na rozwój portów lotniczych kwoty rzędu kilkuset milionów złotych. 4. Listopad 2007 – rażąca dyskryminacja Bydgoszczy przy dofinansowaniu z RPO Wychodzi na jaw rażąca dyskryminacja Bydgoszczy w podziale środków RPO. W przeliczeniu na jednego mieszkańca Bydgoszcz otrzymała 603 zł/osoba, podczas gdy Toruń 1074 zł/osoba, Włocławek 933 zł/osoba, Grudziądz 747 zł/osoba, Inowrocław 737 zł/osoba Bydgoszczy Marszałek dofinansował 5 projektów drogowych, Toruniowi aż 7. Zwracają uwagę te dziedziny, gdzie Bydgoszcz otrzymała bardzo mało albo zgoła nic, tj. kultura, turystyka, infrastruktura IT (zaawansowane technologie informatyczne). 5. Luty – marzec 2008 Marszałek za Sądem Apelacyjnym w Toruniu 6. Marzec – kwiecień – maj 2008-06-23 Marszałek za rotacyjnością stolicy metropolii. Wypada zadać sobie pytanie: czy na tym polega współpraca, porozumienie i zgoda. Czy na tym polega wykorzystywanie aktualnego potencjału miast dla rozwoju przyszłej aglomeracji? Chyba nie. Chodzi o to, by zmniejszyć pozycję Bydgoszczy, a tym samym odtworzyć drogę Toruniowi do zawładnięcia metropolią. Mamy posłużyć Marszałkowi do zdobycia środków na metropolię, w której będziemy kolonią. Pan Marszałek za wszelką cenę dąży do realizacji swego pomysłu wciągając do rozgrywki jak najwięcej gmin okołotoruńskich. Bo liczą się głosy. Przypomnijmy: Zgodnie z projektem ustawy w metropolii działać ma Zgromadzenie Zespołu (organ stanowiący i kontrolny, coś na wzór Sejmiku Województwa). W jego skład wchodzą delegaci wszystkich jednostek samorządu lokalnego należącego do zespołu metropolitalnego. Uchwały podejmowane są podwójną większością głosów: Bydgoszcz: 47,94 proc., Toruń 27,33, Solec Kujawski 2,13, Chełmża 3,26, Koronowo 3,06, Lubisz 2,27, Białe Błota 1,91, Zła Wieś Wielka 1,52, Sielsko 1,24, Dobrcz 1,22, Sicienko 1,19, Łysomice 1,11, Czernikowo 1,11, Nowa Wieś Wielka 1,09, Dąbrowa Chełmińska 0,95, Łubianka 0,77, Wielka Nieszawka 0,53. Niech nas nie mami strumień unijnych pieniędzy na metropolię, bo może się okazać, że Bydgoszcz nie tylko nie zyska na tym ani grosza, ale nawet straci. Nie dajmy się ograć drugi raz.
|