|
Ruszają koncerty |
| Drukuj |
|
|
01.10.2008. |
|
W ramach akcji „Ratujemy organy” Cały czas trwa akcja „Ratujemy organy” prowadzona przez Michała Kołodzieja i Łukasza Kubiaka - członków Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy. Przypomnijmy, że jej celem jest odbudowanie znamienitych bydgoskich tradycji muzycznych, w tym zwłaszcza pięknych koncertów organowych. Aby tak się stało, konieczny jest remont wiekowych organów znamienitej firmy Wilhelma Sauera. W pierwszej kolejności naprawione mają być zabytkowe organy W. Sauera w kościele p.w. ś.ś. Piotra i Pawła na placu Wolności. Zajmie się tym najprawdopodobniej działająca do dziś firma niemiecka. Naszej akcji towarzyszą koncerty organowe. Tegoroczny sezon rozpocznie koncert inauguracyjny w kościele p.w. św. Apostołów Piotra i Pawła przy pl. Wolności. W środę, 29 października br. o godz. 19.00 wystąpi prof. Wiktor Łyjak (organy) z Warszawy, a w środę 12 listopada o godz. 19.00 w kościele Ewangelicki-Augsburskim przy placu Zbawiciela – Michał Markuszewski (organy) z Warszawy. Następne koncerty organizowane będą cyklicznie, co miesiąc, aż do czerwca 2009 roku. O ich terminie poinformujemy oddzielnie. Przypominamy, że koncerty są bezpłatne, choć można będzie składać datki na remont bydgoskich organów. Szczegóły akcji na stronie internetowej www.ratujemyorgany.pl. |
|
|
W hołdzie Wybickiemu Tablica w Bydgoszczy |
| Drukuj |
|
|
01.10.2008. |
|
Towarzystwo Miłośników Miasta Bydgoszczy wystąpiło z inicjatywą odsłonięcia w Bydgoszczy tablicy pamiątkowej ku czci Józefa Rufina Wybickiego, twórcy polskiego hymnu narodowego. Obecnie trwają prace nad wykonaniem projektu i odlewu z brązu. Prowadzi je art. plastyk Marek Rona. Józef Rufin Wybicki należy do najwybitniejszych patriotów polskich w sposób szczególnie związanych z naszym miastem. Przypomnijmy, że w 1767 roku właśnie w Bydgoszczy odbywał praktykę sądowniczą w Trybunale Wielkopolskim nazywanym także Trybunałem Poznańsko-Bydgoskim, gdyż posiedzenia odbywały się na przemian w Poznaniu i Bydgoszczy. Sam Wybicki napisał w pamiętnikach: „W 1767 roku pojechałem z Poznania na trybunał rozpoczęty w Bydgoszczy…”, a Andrzej Bukowski w pracy: „Józef Wybicki w świetle obchodów jego rocznic i sesji Gdańskiego Towarzystwa Naukowego”, Gdańsk 1972, dodał: „Dalsze doświadczenia zdobywał w sądach trybunalskich w Poznaniu i Bydgoszczy (między 22 V 1766 r. a początkiem września 1767 r.), gdzie pogłębiał znajomość prawa i poznawał wybitnych jego przedstawicieli. Pobyt w tych miastach wpłynął na wykrystalizowanie się jego planów życiowych”. Józef Wójcicki, autor monografii „Twórca hymnu narodowego Józef Wybicki”, Warszawa 1996, stwierdził: „Wybicki zastępował przed trybunałem w Poznaniu albo w Bydgoszczy znanych, wytrawnych obrońców”. Tamże: „Z Poznania Wybicki jeszcze jako dependent mecenasa Kierskiego wyjechał w 1767 roku na kolejną praktykę palestrancką do Bydgoszczy. I tutaj doskonałymi obronami zwrócił na siebie uwagę”. Nic dziwnego, że zyskał sobie „sławę sumiennego i szczęśliwego obrońcy”. I dalej: „Tymczasem Józef Wybicki już w młodości dał się poznać jako utalentowany, wykształcony i skuteczny adwokat”. W „Słowniku Biograficznym Adwokatów Polskich” wydanym w Warszawie w 1983 roku staraniem Naczelnej Rady Adwokackiej, Ośrodka Badawczego Adwokatury i Redakcję „Palestry” figuruje obszerny życiorys Józefa Rufina Wybickiego gruntownie wykształconego i rzetelnego prawnika. Jest i drugi ważny powód do uhonorowania Józefa Rufina Wybickiego przez Bydgoszcz. Otóż to z jego inicjatywy, podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, wojsko polskie pod wodzą Jana Henryka Dąbrowskiego wyzwoliło w dniach 2 do 17 października 1794 roku Bydgoszcz spod panowania pruskiego. „Wbrew żądaniom wielu oficerów, (J. Wybicki - przyp. mój) nie pozwolił obłożyć miasta kontrybucją wojenną i zabronił wszelkich łupiestw. Sam płacił zdumionemu mieszczaninowi za to, iż stanął u niego kwaterą”. Jako pełnomocnik Rady Najwyższej Narodowej odwołał „pruską kamerę tudzież trybunał”, a „na miejsce rozpędzonych władz pruskich powołał polskie i sam mianował nowych urzędników” (Józef Wójcicki: „Twórca Hymnu Narodowego Józef Wybicki”, Warszawa 1996). Jako ciekawostkę podajmy, że żoną Józefa Rufina Wybickiego była Kunegunda Drwęska, siostrzenica Hrabiny Skórzewskiej, ze znamienitego rodu utrzymującego bliskie kontakty z Bydgoszczą. Tablicę mamy zamiar odsłonić na gmachu Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej przy Starym Rynku 27 w Bydgoszczy, w którym kontynuowano tradycje sądownicze z nieistniejącego już ratusza, gdzie odbywały się posiedzenia Trybunału Wielkopolskiego (Trybunału Poznańsko-Bydgoskiego). Uroczystość połączoną z odsłonięciem tablicy na gmachu Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej na Starym Rynku w Bydgoszczy (m.in. występ orkiestry wojskowej w strojach z okresu Księstwa Warszawskiego i chórów) planujemy 3 maja 2009 roku w święto Konstytucji 3 Maja. Propozycja została przyjęta bardzo ciepło przez pana Macieja Puto kierownika oddziału informacji odpowiedzialnego m.in. za organizację uroczystości państwowych w Gabinecie Wojewody Kujawsko-Pomorskiego. |
|
|
W obronie starej Bydgoszczy |
| Drukuj |
|
|
26.09.2008. |
|
Kochamy Bydgoszcz i z przerażeniem śledzimy zapowiedzi uśmiercania jej tożsamości. Zapanowało moda na chaotyczne zmiany nie mające nic wspólnego z wielowiekową tradycją miasta i niekiedy groteskowe pomysły. Najpierw chorobą dotknięte zostało nazewnictwo. Nie wiedzieć czemu istniejąca w historiografii nazwa Most Staromiejski (Most Teatralny) została przemianowana na Most Jerzego Sulimy-Kamińskiego, a nie np. Most Staromiejski im. Jerzego Sulimy–Kamińskiego. Dopiero zdecydowany protest społeczny sprawił, że nowy gmach przy Klaryskach został „Drukarnią”, a nie „Astorią”, która przecież już istnieje przy ul. Królowej Jadwigi. Radosna twórczość trwa, mimo społecznego oburzenia. Istniejący od lat w społecznej świadomości klub „Zawisza” nazwano Bydgoskim Klubem Sportowym. Po okaleczaniu nazewnictwa rozpoczęły się rozmaite przeprowadzki. Wielki prezydent Bydgoszczy Leon Barciszewski zamordowany skrycie przez hitlerowców doczekał się symbolicznego miejsca wiecznego spoczynku pod swoim pomnikiem na skwerku przy ul. Mostowej. Ale zostanie wyrwany ze swego otoczenia. Nie, nie na Stary Rynek, przed ratusz, miejsce upamiętnione męczeństwem Bydgoszczy, ale na… Wełniany Rynek, gdzie jak sama nazwa wskazuje, dawnymi laty handlowano wełną z okolicznych gospodarstw. Teraz przyszła kolej na „Łuczniczkę”, której przeprowadzka została poprzedzona specjalnym show... na kółkach. Rodzą się szokujące wizje urbanistyczne, których celem jest zabudowywanie centrum futurystycznymi potworkami ze szkła i stali. Potworkami nie mającymi nic wspólnego z duszą naszego miasta. A przecież wiemy, że największym dobrem naszego miasta są i powinny być zabytkowe budowle osadzone w klimacie starego miasta. To, że los nie oszczędził wielu zabytkowych gmachów nie oznacza, że mamy o nich zapomnieć. Roztropne pokolenia naszych dziadów zachowywały miejsca pod przyszłą odbudowę. Tak zresztą dzieje się w wielu polskich miastach, np. Warszawie, Krakowie, Gdańsku czy Wrocławiu. U nas trwają gorączkowe przymiarki do betonowania starej Bydgoszczy. W taki sposób, w miejscu gdzie znajdował się drewniany, średniowieczny gród, na którego ruinach Kazimierz III Wielki zbudował piękny gotycki zamek, powstanie hotel. W Warszawie czy Szczecinie odtworzono zamki. Zachowały się szczątki murów obronnych Bydgoszczy. Wystarczyło odbudować choćby 30-metrowy fragment w naturalnej wielkości z oblankowaniem i basztą, małą kawiarenką, stoliczkami, by powstała nowa atrakcja turystyczna miasta w sąsiedztwie pomnika króla Kazimierza. Jak sądzicie Państwo, co ma tam powstać: oczywiście, że kolejny hotel. Przy pl. Teatralnym od wieków znajdował się Teatr. Ostatni został bezmyślnie wyburzony w 1946 roku. Szkoda, bo było to dzieło architektoniczne wyjątkowej urody, podobne do zbudowanych w Berlinie, Rostocku czy Essen. Ten teatr też nie zostanie odbudowany, choć poprzedni prezydenci miasta blokowali teren pod odbudowę w nadziei na lepsze czasy. Teraz mają tam powstać m.in. drapacze chmur, budki i hotele. Coś w rodzaju kolejnego marketu tylko w skali makro. Wielu pokoleniom bydgoszczan marzyło się odbudowanie zachodniej pierzei Starego Rynku z barokowym kościołem pojezuickim. Miejsca głośnego z wielu wydarzeń historycznych, w tym tych najbardziej tragicznych: 9-10 września 1939 roku Niemcy rozstrzelali tu 50 bydgoszczan. To jest właściwy symbol historii i męczeńskiego miasta. Ale znów wbrew historycznej tradycji, wbrew oczekiwaniom bydgoszczan, ma powstać coś, co tylko z nazwy będzie zachodnią pierzeją, faktycznie zaś szklanym dziwolągiem absolutnie nie pasującym do otoczenia. Mamy nadzieję, że to tylko propozycje, które oby jak najszybciej zostały poddane mądrej weryfikacji społecznej. |
|
|
Wycieczka do teatru |
| Drukuj |
|
|
22.09.2008. |
|
* Wycieczka śladami klątwy i innych zagadek teatralnej Bydgoszczy * Opera Nova i Teatr Polski bez tajemnic To nasza kolejna wycieczka z cyklu „Bydgoszcz za zamkniętymi drzwiami”. Tym razem, tj. w najbliższą sobotę, 27 września br., pokażemy Państwu tradycję i współczesność teatralnej Bydgoszczy - do tej pory niewiele znaną lub prawie wcale nieznaną. Naszymi sprzymierzeńcami sąTeatr Polski, Opera Nova i Wydział Kultury Urzędu Miasta w Bydgoszczy. Zaczniemy od dawnych czasów bydgoskiej Melpomeny. Dowiemy się m.in. dlaczego jest w Bydgoszczy plac Teatralny i usłyszymy czemu karmelita Stanisław Bydgosta obłożył klątwą gmach bydgoskiej Melpomeny. Specjalną atrakcją dla wycieczkowiczów będzie film w reżyserii Roberta Grochowskiego o rozebranym w 1946 roku Teatrze Miejskim. A i to nie koniec niespodzianek. Zajrzymy na ul. Grodzką i dowiemy się co dalej z byłym Teatrem Kameralnym. Ale przede wszystkim zobaczymy Teatr Polski od kulis. Przy czym doskonałym przewodnikiem będzie pani Ewa Adamus – Szymborska współautorka „Bydgoskiego Leksykonu Teatralnego”. Obejrzymy też od kulis Operę Nova, jeden z najnowocześniejszych w Polsce teatrów, znany z bydgoskiego Festiwalu Operowego, wyposażony w 4 zapadnie i komputerowy system sterowania umożliwiający realizację widowisk nawet najtrudniejszych w sensie technicznym. W wyposażeniu znajduje się m.in. unikatowy w Polsce podnośnik do dekoracji bezpośrednio na zaplecze sceny. Naszym przewodnikiem będzie tu pan Robert Chojnacki. Ponieważ liczba uczestników zwiedzających teatry jest ograniczona, obowiązują zapisy aż do wyczerpania limitu miejsc. O miejscu i godzinie zbiórki poinformujemy wszystkich chętnych podczas zapisów. Przyjmujemy je w siedzibie Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy przy ul. Jezuickiej 4, tel. 052/ 322 51 96. |
|
|
Teraz czas na Ministerstwo |
| Drukuj |
|
|
22.09.2008. |
|
Ograbianie Bydgoszczy z PK Podział władzy w woj. kujawsko-pomorskim na Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy i Urząd Marszałkowski w Toruniu zaczyna się odbijać Bydgoszczy czkawką. Do końca sierpnia br. w Bydgoszczy były cztery Punkty Konsultacyjne dla przedsiębiorców i osób zamierzających rozpocząć działalność gospodarczą. Teraz ma być tylko jeden, za to w Toruniu dwa. Jak do tego doszło? W czerwcu podczas konferencji przedstawicieli Krajowego Systemu Usług mówiono, że w miastach wojewódzkich znajdą się po 2 punkty konsultacyjne. Od razu pojawiły się kontrowersje wokół pytania: A jak będzie w województwach: kujawsko-pomorskim i lubuskim, z podziałem władzy między Bydgoszczą i Toruniem, a Zieloną Górą i Gorzowem Wielkopolskim? No i w ślad za tym 30 czerwca br. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości opublikowała „Wytyczne dla wnioskodawców ubiegających się o prowadzenie Punktu Konsultacyjnego” w ramach konkursu. Z par. 2.2. dowiadujemy się, że w woj. kujawsko-pomorskim będzie 7 PK, a nieco dalej "W niniejszym projekcie w ramach określonej dla danego województwa liczby PK finansowane będą maksymalnie dwa PK w mieście, w którym znajduje się siedziba władz samorządu województwa i po jednym PK w powiecie”. Jeśli ktoś ma złudzenia, niech przeczyta jeszcze raz. Bydgoszcz została zaliczona do miast powiatowych z 1 PK. To nic, że u nas znajduje się Kujawsko-Pomorski Urząd Wojewódzki, to nic, że Bydgoszcz zamieszkuje prawie 365 tysięcy osób (Toruń 206 tysięcy), to nic, że liczba firm sektora prywatnego wynosi w Bydgoszczy 43.635 (w Toruniu 24.684), analogicznie liczba mieszkańców powiatu bydgoskiego sięga 99. 874 (powiatu toruńskiego 92. 3770), a liczba firm sektora prywatnego 8.783 (powiatu toruńskiego 6.409). To nic, że Bydgoszcz jest największym ośrodkiem gospodarczym w woj. kujawsko-pomorskim, w którym działa 23,7% podmiotów gospodarczych całego regionu, a tylko w 2007 roku przychody ze sprzedaży towarów i usług osiągnięte przez bydgoskie przedsiębiorstwa stanowiły 26,2% ogółu przychodów województwa. To nic, że w 2007 roku bydgoskie punkty konsultacyjne zrealizowały 2.100 usług informacyjnych, a toruńskie tylko 1.130. Nie mamy żadnych wątpliwości, co się za tym kryje. Pazerność toruńskiego Urzędu Marszałkowskiego, któremu marzy się władza absolutna zdobywana wbrew faktom, wbrew poczuciu sprawiedliwości społecznej, wbrew deklaracjom o współpracy z Bydgoszczą, a dzięki rozmaitym układom. Przecież trudno sobie wyobrazić, aby np. Warszawa, Poznań czy Kraków zabiegały o interes Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Najwyższy czas położyć kres takiej samowoli. Oczekujemy pilnego i zdecydowanego stanowiska Ministerstwa Gospodarki nadzorującego PARP oraz Ministerstwa Rozwoju Regionalnego zarządzającego funduszami strukturalnymi w Polsce, w tym programem operacyjnym „Kapitał Ludzki”, z którego to źródła będą finansowane PK w najbliższych latach. |
|
|
Wypłukiwanie Bydgoszczy |
| Drukuj |
|
|
15.09.2008. |
|
Przecieramy oczy ze zdumienia. Nie, to nie żart. W rankingu miast wojewódzkich ogólnopolskiej gazety „Polska The Times” z 5 września br. nie ma Bydgoszczy. Do artykułu pod tytułem „W Katowicach żyje się najlepiej” dołączono tabelkę miast wojewódzkich obejmującą: Katowice, Zieloną Górę, Warszawę, Lublin, Olsztyn, Łódź, Rzeszów, Opole, Poznań, Kraków, Toruń, Białystok, Wrocław Kielce, Gdańsk i Szczecin. No cóż, wypada tylko pogratulować Panom Redaktorom specyficznego poczucia humoru. W rankingu zabrakło miejsca dla Bydgoszczy, która pod względem liczby mieszkańców - ponad 365 tysięcy osób wyprzedza m.in.: Białystok, Katowice, Lublin, Rzeszów, Kielce i najmniejszy (205 tysięcy) Toruń. Swoją wiedzę, np. na temat województwa Kujawsko-Pomorskiego redakcja oparła na „Statucie Województwa Kujawsko-Pomorskiego”, który de facto jest „Statutem Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego zwanego dalej Województwem…” z siedzibą w Toruniu. W taki oto prosty sposób nie pierwszy raz zostaliśmy wymanewrowani i przez Toruń, i przez redakcję. Jest to przykład konsekwentnego, krok po kroczku, wypłukiwania Bydgoszczy z medialnej mapy kraju. Dodajmy przy pomocy miasta, z którym, jak sądzą niektórzy, najbliżej nam do metropolii. A swoją drogą dziwne, że redakcja „Polska The Times” nie zauważa miast wojewódzkich, jak sama nazwa wskazuje - miast, w których znajdują się urzędy wojewódzkie będące siedzibami administracji rządowej. I do takich miast należy właśnie Bydgoszcz. Chcemy wierzyć, że pominięcie Bydgoszczy jako siedziby Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego i największego miasta w naszym regionie we wspomnianym rankingu jest tylko dziełem przypadku. |
|
|